Czy ktoś może włamać się do mojego zegarka? O bezpieczeństwie IoT

Według szacunków w 2020 roku liczba podłączonych do sieci urządzeń przekroczy dwadzieścia pięć miliardów. Mające możliwość komunikowania się ze sobą i z nami sprzęty stworzą potężny system wymiany informacji zwany Internetem Rzeczy. Ta technologia już od jakiegoś czasu zaczyna kształtować naszą rzeczywistość. Korzystamy ze smartwatchów, dostajemy SMS-y od lodówki i mieszkamy w inteligentnych domach. Nadal jednak IoT ma wielu przeciwników, głównie wśród osób obawiających się o swoje bezpieczeństwo.

Łatwo zrozumieć specyficzne podejście sceptyków, którzy przedstawiają mroczne wizje, bazując na dobrze już znanych nam zagrożeniach w internecie. Stworzenie korzystającego z Internet of Things smart domu, ich zdaniem, może narazić naszą prywatność i pozwolić niepowołanym osobom mieć dostęp do osobistych danych. Czy jednak te obawy są uzasadnione i osoby postronne rzeczywiście będą mogły szybko i łatwo ingerować w nasze życie? Niekoniecznie.password smartwatch

Dwa najczęściej wymieniane potencjalne zagrożenia IoT to wyciek danych i utrata prywatności. Oba były też wspominane regularnie w kontekście bankowości elektronicznej, gdy ta była dopiero wprowadzana na rynek. Teraz ulokowane na wirtualnym koncie w banku pieniądze są z zasady uznawane za bezpieczne i chronione. Producenci oferujący poszczególne urządzenia korzystające z dobrodziejstw Internetu Rzeczy chcą właśnie do takiego poziomu zaufania użytkowników i klientów dojść, oferując odpowiednie narzędzia ochrony danych. Ich celem jest zaoferowanie rozwiązań technologicznych i prawnych, które zapewnią użytkownikom poczucie prywatności i bezpieczeństwa informacji zebranych i przetworzonych podczas monitorowania ich zachowań.

Zobacz też: Jak wygląda przyszłość nawigacji samochodowej w erze Internetu Rzeczy

W ostatnim czasie w mediach głośno było o lukach w zabezpieczeniach samochodów czy elektronicznych przedmiotów codziennego użytku, które zostały wykorzystane przez cyberprzestępców. Producenci niezwłocznie zareagowali, wypuszczając aktualizacje systemów i usuwając potencjalne źródło zagrożenia. Początki IoT obfitowały w takie sytuacje, ale jednocześnie otworzyły oczy na problemy bezpieczeństwa. Obecnie z każdym kolejnym tygodniem rośnie liczba producentów, a także firm zajmujących się bezpieczeństwem danych, które współpracują nad stworzeniem godnego zaufania systemu wymiany informacji. 25 września 2015 roku zainaugurowała działalność The Internet of Things Security Foundation, której celem jest zwiększanie bezpieczeństwa Internetu Rzeczy i prowadzenie działań zmierzających do upowszechnienia go w naszych domach. Wśród jej członków są wiodący producenci sprzętu i oprogramowania, m.in. Intel, Huawei, Infineon, Philips, IBM i Vodafone.

Odpowiadając na pytanie postawione w tytule, czy ktoś może się włamać do naszych zegarków? Tak, ale tylko jeśli mu w tym pomożemy. Ofiarami ataków cyberprzestępców padają głównie osoby, które niestarannie podeszły do ochrony swojej prywatności, ustawiając zbyt proste hasła, instalując aplikacje z niesprawdzonych źródeł i korzystając z nieaktualnego firmware’u.

Internet Rzeczy staje się coraz bezpieczniejszy i bardziej godny zaufania. To system ogromnych możliwości i ułatwień, które zamierzamy jeszcze nie raz przedstawić i omówić na łamach naszego bloga.

Udostępnij ten artykuł na: