Twój pluszowy miś został zhakowany

Kilkanaście dni temu pisaliśmy o pozytywnym wpływie internetu rzeczy na rozmaite aspekty naszego życia, na przykładzie nowoczesnej wersji tradycyjnej zabawki kendama. Nowe technologie to jednak też niestety nieznane wcześniej zagrożenia. Przekonali się o tym jakiś czas temu nabywcy pociesznego pluszowego misia.

Idea dostosowania jednej z najsłynniejszych zabawek wszech czasów do potrzeb i oczekiwań współczesnych konsumentów była godna pochwały. Pluszowy miś za pomocą nowoczesnych technologii miał zyskać możliwość nagrywania i przesyłania chwytających za serce wyrazów miłości od rodzica dla dziecka. Producenci wykorzystali możliwości chmury i internetu rzeczy, oferując ciekawy produkt, ale jednocześnie dopuścili się szeregu zaniedbań, które miały poważne konsekwencje.Teddybr mit einem Pflaster am Kopf

Brak odpowiednich zabezpieczeń sprawił, że setki tysięcy informacji na temat posiadaczy zabawki dostało się w niepowołane ręce, wraz z nagranymi przez nich osobistymi komunikatami. Producenci nie zastosowali właściwych narzędzi ochrony, sprawiając, że cyberprzestępcy nie mieli problemów ze zdobyciem dostępu do cennej bazy danych. Na domiar złego z czasem okazało się, że firma odpowiadająca za cały projekt nie zabezpieczyła też w żaden sposób pluszowych niedźwiadków, które trafiły do sklepów. W efekcie nawet posiadacz smartfona z prostą aplikacją był w stanie się do nich włamać, nagrać własne komunikaty audio, szpiegować posiadaczy, a nawet nękać np. bawiące się misiem dziecko.

Zobacz też: jak technologie wpływają na życie dzieci

Doniesienia o takiej poważnej wpadce amerykańskiego przedsiębiorstwa mogą niepokoić osoby zainteresowane nowymi technologiami i dawać kolejny powód do sceptycyzmu przeciwnikom. Trzeba jednak pamiętać, że opisana sytuacja jest wyjątkowa i wynika z wielu błędów popełnionych przez producenta. Dla zdecydowanej większości firm oferujących rozwiązania internetu rzeczy i chmury bezpieczeństwo jest priorytetem. Stosują one szyfrowanie połączeń, wielostopniową weryfikację, a także korzystają z firewalli i regularnie aktualizowanych systemów zabezpieczeń, by nie narażać własnych zasobów i danych użytkowników.

Cyberprzestępcy atakują głównie firmy i osoby prywatne, które niestarannie podeszły do ochrony swojej prywatności i posiadanych informacji. Przypadki takie, jak ten opisany wyżej, mają jedną dobrą stronę – dzięki nim rośnie świadomość przedsiębiorców i konsumentów, a internet rzeczy oraz cloud stają się coraz bezpieczniejsze i bardziej godne zaufania. Jak cenna okaże się lekcja wyniesiona z historii o zhakowanym pluszowym misiu? To pokaże czas.

Źródło:

http://www.huffingtonpost.com.au/2017/02/28/millions-of-private-messages-between-parents-and-kids-hacked-in/

Udostępnij ten artykuł na:
Chcesz dowiedzieć się więcej?
Aby pobrać zawartość wpisz swoje imię i email
Twoje dane są bezpiecznie. My też nie lubimy spamu.
Chcesz dowiedzieć się więcej?
Aby pobrać zawartość wpisz swoje imię i email
Twoje dane są bezpiecznie. My też nie lubimy spamu.